kod html
W3C Html 5 Valid
SochaCreate.com
Web Development

Mając siedem lat w 92' i legendarnego Commodore64, przez myśl mi nie przeszło, że więcej czasu będę poświęcał komputerom, niż spaniu - i co ciekawsze - nie z powodu absorbujących gier komputerowych. Ponad 20 lat później miło mi zaprosić Cię do zapoznania się z uługami, jakie oferuję. Założyciel SochaCreate.com - Dariusz Socha.

Web Developer. Linux administrator. Programista.

Jeśli mamy polubić się, to mam propozycję - przejdźmy na "Ty", ok?

Nazywam się Dariusz Socha i będę z Tobą szczery - jestem maniakiem komputerowym od dziecka. Dlaczego? Moje życie od 92' to wielka przygoda z informatyką i komputerami - najpierw gry komputerowe (SimCity, Flight Simulator), nieustanne rekonfiguracje i podkręcanie Peceta (386, 486, Pentium, itd.), pierwsze sieci lokalne/osiedlowe z wyjściem na świat (SDI), serwery linux'owe (Red Hat 6), studia informatyczne i praca w IT na wielu stanowiskach, a dziś? Rozwijam swój biznes i siebie, uśmiecham się i jestem szczęśliwy człowiek :-)

Dobra kawa czy herbata, poranny spacer z Simbą (moim psem), standardowo nauka angielskiego, dźwięk rozpędzających się wiatraków / talerzy dysków i tak zaczynam kolejny dzień przed monitorem. Szczerze? Lubię to.
Gra na pianinie, komponowanie muzyki czy taniec towarzyski to moje drugie ja. Wiele wspólnego mam także z motocyklami czy foto-grafiką, która także jest tematyką tejże strony. Jednak numerem jeden jest wciąż branża IT, na której skupię się teraz. Zawód informatyk? Na to wygląda, mimo specyficznego dystansu do tego typu stwierdzenia, wszak informatyka swoją rozległością przypomina medycynę, zatem też mam swoją specjalizację i jest nią Web Developer, której poświęcam najwięcej czasu poza całą resztą świata IT.
"To jest jakaś reszta?". I to całkiem duża. Kolekcjonuję stary sprzęt komputerowy, a przede wszystkim administruję prywatnym serwerem Debian GNU/Linux z wieloma usługami i użytkownikami. Trudno być dobrym administratorem bez umiejętności programowania, tak samo jak trudno oprogramować rozbudowaną aplikację web'ową bez znajomości baz danych itp. - takich powiązań jest dużo, dlatego też informatyka to układ naczyń powiązanych. Jeśli przeraża Cię to wszystko to nie przejmuj się bo mnie również, im więcej uczę się tym mam wrażenie, że wiem jeszcze mniej i dopiero to mnie przeraża! Informatyka zmienia się z prędkością światła, a ja każdego dnia próbuję tylko za nią nadążyć z książką w ręce ;-)

Jestem otwarty na współpracę i ciekawe pomysły. Zapraszam do kontaktu ze mną.

web_developer

Fotografia, czyli jak to się stało

"Dlaczego nie robisz tego profesjonalnie(?) - przecież jesteś w tym dobry."

Pytanie mojego przyjaciela podczas codziennej rozmowy dało mi do myślenia, aż w końcu - zmieniło bieg wydarzeń. Teraz śmiało mogę odpowiedzieć: "od 2013 roku już robię, a pierwsi klienci na reportaż z ceremonii Chrztu czy Ślubu są bardzo zadowoleni". Dziękuję Przemek.

To był 2003 rok, czas kiedy rozpocząłem swoją fotograficzną przygodę. Dziś dwa-megapiksele w HP-635 nie robią żadnego wrażenia, ale wtedy? Jeden z pierwszych kompaktowych aparatów cyfrowych - to musiało robić wrażenie i zrobiło, tak ogromne, że fotografia stała się moim hobby lecz jeszcze nie miłością.

Dopiero pełen tryb manualny w Canon'ie A60 i zależność migawki/przysłony oraz zabawa ze światłem sprawiły, że fotografię pokochałem na dobre. Apetyt rośnie w miarę jedzenia więc dalsza zmiana sprzętu - Fuji S5500 - była już czystą formalnością. Pierwsze książki National Geographic na temat fotografi i w końcu... pierwsza wymarzona lustrzanka cyfrowa, Nikon D80. Zakochałem się w Nikonie, dlatego nie minęło kilka lat jak w moje ręce wpadł kolejny Nikon - tym razem D90. Do dziś każda kolejna zmiana sprzętu, za którą podąża jeszcze lepsza jakość zdjęć fascynuje mnie bardzo, lecz w całym tym szaleństwie przyszedł moment w którym zdałem sobie sprawę, że to nie aparat robi zdjęcia tylko człowiek, dlatego Nikon D90 zagościł na dobre, a swoje pragnienie nieustannych zmian skierowałem w stronę obiektywów i samej fotografii. Od tamtego czasu używam tylko stałoogniskowych obiektywów. Dlaczego? Wyjątkowa plastyka zdjęć i pięknie rozmyte tło w pełni rekompensują wygodę używania zoom'u i przede wszystkim - cieszą oko.

Jak to wygląda teraz? Od 2014 roku używam profesjonalnej, pełno-klatkowej lustrzanki Nikon D610, a moja fotografia wyszła poza ramy czystego hobby. Moje dotychczasowe portfolio pochodzi jeszcze z poprzedniego aparatu, dlatego można śmiało oczekiwać jeszcze wyższej jakości oferowanych przez mnie zdjęć.

Fotografuję przede wszystkim dla innych, nie ukrywając jednocześnie, że najbliższa jest mi fotografia ślubna. Jeśli zastanawiasz się czy warto powierzyć mi upamiętnienie jednych z najważniejszych chwil swojego życia - możesz mi zaufać - bowiem z czystym sumieniem zapewniam Cię, że w każdy kadr wkładam całe swoje serce. Każde zlecenie traktuję bardzo poważnie, przygotowując się odpowiednio wcześniej. Dbam również o bezpieczeństwo fotografii, dlatego poza zapasowymi akcesoriami, posiadam również zapasowy aparat - wspomniany wcześniej Nikon D90.

Zapraszam do kontaktu ze mną.

web_developer

Bardziej prywatnie? Lubię patrzeć inaczej.

Każda stumilowa podróż rozpoczyna się od pierwszego kroku. Moim był 12 marca 2002 roku, kiedy po raz pierwszy opublikowałem własną stronę internetową (wow, to było wydarzenie!), jednocześnie zamykając pierwszą dekadę informatycznej przygody. Dziś oferuję klientom na całym świecie kompleksową obsługę stron WWW i sklepów internetowych, lecz spoglądam wstecz i zastanawiam się ile razy mogłem poddać się i dziś zamiast IT, fotografią czy grafiką, zajmować się zupełnie czymś innym. SochaCreate.com to działalność typowo biznesowa, ale jestem przekonany, że każde miejsce jest dobre, żeby komuś najzwyczajniej w świecie pomóc.

Czasami potrzebujemy całego życia, aby potrafić odpowiedzieć sobie na jedno magiczne pytanie - "kim jestem?", dopiero wtedy jesteśmy w stanie szukać kolejnych odpowiedzi, a czasami... wystarczy jeden moment, by wszystko zmieniło się.

Jakiś czas temu, na chwilę, przestałem widzieć, a także mówić - przypominało to scenę przesłuchania Neo z Matrix'a niż rzeczywistość znaną mi do tamtej chwili, z tą różnicą, że nie był to film tylko symptom udaru mózgu. Ale to brzmi, prawda? - udar mózgu - strach się bać! Zawsze kojarzył mi się z latem i upałami, podczas których jako dziecko słyszałem od Mamy: "nie siedź na słońcu" lub "załóż czapkę bo nabawisz się udaru". Tymczasem to mi się to przytrafiło, a nie komuś innemu jak to zwykle bywa przy oglądaniu codziennych wiadomości: "Kowalskiemu urwało nogę, kogoś innego oskalpowali", itp., po czym przełączasz kanał na teleturniej i największym zmartwieniem jest "jaaaaaka to meloooodiaaaaaa ta da da!", abstrahując już od tego, że szkoda mi życia na TV - wolę po prostu książki IT (polecam Kevin'a Mitnick'a!).

Wiesz, po kilkunastu minutach wszystko minęło, czpach(!) i już. Zdrowy człowiek, ale już nie ten sam człowiek. To niesamowite, że każdego dnia przeżywamy nasze życie będąc tak pewnym tego, że jutro rano obudzimy się tak jak dzisiaj - tak po prostu... z automatu, bo jak inaczej? Co prawda nie jestem wariatem, żeby nie myśleć o jutrze lecz zamiast martwić się przyszłością, wolę dostrzegać jej pozytywne strony. Czasami mam wrażenie, że "ludzie żyją tak, jakby mieli nigdy nie umrzeć, po czym umierają tak, jakby nigdy nie żyli - najpierw poświęcają zdrowie by zarabiać pieniądzę, następnie poświęcają pieniądze by ratować zdrowie" (Dalai Lama).

Hmm, ciekawi Cię jak moje życie potoczyło się dalej? Następnego dnia rzuciłem dosyć prestiżową pracę IT w Warszawie, w jednej z największych korporacji w Polsce, która tak naprawdę od zawsze drażniła mnie - pewnie dlatego, że lubię się rozwijać. Pieprznąłem wypowiedzenie na biurko szefa z dziką radością (polecam to uczucie!). Jeszcze tego samego dnia wyprowadziłem się z mieszkania w którym cisza nocna była obca współlokatorom, podobnie jak kultura osobista. Wróciłem na lubelszczyznę i rozpocząłem nowe życie. Zacząłem myśleć samodzielnie i... teraz jestem tutaj. Co dalej?

Otworzyłem kolejny raz swoją firmę, tym razem przy współpracy z lokalnym Inkubatorem Przedsiębiorczości. Spokojnie - to dopiero początki - jestem na etapie rozwoju firmy w związku z czym kokosów jeszcze nie ma, ale mam mnóstwo czasu z którym mogę robić co chcę i to jest dopiero niesamowite - czas wolny! Czas, w którym możesz robić to na co masz ochotę - gonić własne marzenia i nikt nie jest w stanie tego odebrać. Mam czas, żeby pomyśleć o nowym eksperymencie kulinarnym pt. spalony kurczak czy totalnie niejadalna sałatka (hehe) - robię to na co mam ochotę i powiem Ci, że ten stan nazywa się 'szczęściem' - po prostu. Chyba moim największym osiągnięciem jest wewnętrzne przełamanie się do samodzielnego myślenia i podążenie tą drogą. Wyobraź sobie, że jadąc autostradą w końcu z niej zjeżdzasz, co prawda trzęsie... nawet nie wiesz czy dojedziesz na czas, lecz podróż zaczyna być na tyle ciekawa, że cel nie ma już większego znaczenia - wszak to droga staje się celem. Nie martwię się o jutro, ciesząc się z dzisiaj i tego co mam - strach lepiej zamienić na plan, lecz nie taki, który zakłada, że szczęście jest czymś warunkowym, osiągalnym dopiero po czymś, co przyjdzie wraz z "odfajkowaniem" pewnych społecznych przyzwyczajeń. Dopiero wtedy dostrzegłem, że nie potrzebujesz utożsamiać się z żadną religią czy nosić symboli religijnych, żeby mieć w sercu miłość.

Brzmi strasznie? NO WAY! Żadnych schematów i życia od sztachety. Coś Cię wkurza? Zmień to! W związku źle się czujesz? To po jaką cholerę w nim tkwisz jak ostatnia sierota życiowa? Nie lubisz kłamać? To nie kłam! Boisz się co pomyślą ludzie? A czy zależy Ci na ludziach, którzy nie potrafią Cię uszanować, gdy jesteś po prostu sobą? Życie może być proste tak jak całkowanie (gdy je rozumiesz), a nasze postrzeganie zależy tylko od tego czy ludziom, których spotkamy w naszym życiu bliższa jest filozofia "spójrz jakie to proste" czy "zobacz, jaki jestem mądry". Decyzje kształtujące nasze życie podejmujemy w jego każdej sekundzie, zatem na co czekasz? Wyrwij się z mentalnej niewoli i już dziś zmień coś - bo po prostu możesz. Dlaczego to piszę? A dlaczego nie? Od czasu, gdy przestałem szukać powodów i pretekstów zacząłem być szczęsliwy, zatem Ty również możesz (zakładam, że tak jest). Jeśli znajdzie się chociaż jedna osoba, która po przeczytaniu moich wypocin zacznie dumać nad swoim życiem to znaczy, że warto było tyle klepać - napisz jak Ci poszło. Masz serce, wystarczy, że się w nie wsłuchasz i podążysz za własnymi marzeniami. "Ktoś" mądry powiedział "nie lękajcie się" - miał rację. Szkoda prądu!

To też nie jest tak, że każdego dnia wstaję z uśmiechem i prawie jak Ibisz z reklamy biorę prysznic w rytmie salsy ;-) No bez jaj! Chociaż kocham taniec i wiele mam z nim wspólnego, jednak zamiast spektualarnego show, każdego dnia pracuję nad sobą i celem do którego dążę. Nie ukrywam, że biznesowym celem jest stworzenie niezależności finansowej i wypracowanie dochodu pasywnego - w tej kwestii moim guru jest Robert Kiyosaki (polecam jego książki), a prywatnym - wyprowadzka na stałe do stanu New Hampshire w USA - co tu dużo mówić, ideowo bliżej mi do wolności niż reżimowo-socjalistycznej UE, wszak "ten kto przekłada bezpieczeństwo nad wolność, nie zasługuje, ani na jedno, ani na drugie" (Benjamin Franklin). Mam pewne wyobrażenie swojego życia, które jak do tej pory nigdy mnie nie zawiodło, więc warto ufać sobie, bardziej niż wróżkom - w końcu najlepszym sposobem na przewidywanie przyszłości jest jej tworzenie. Zacznij teraz. A swoją drogą - poświęciłeś/aś właśnie 5 minut ze swojego cennego życia! Dziękuję :-)

Pozdrawiam ciepło, Dariusz Socha.

P.S. Zdjęcie kluczyka od mojej byłej Hondy CB500s, przypomina mi czas, w którym zacząłem cieszyć się życiem - jeśli marzysz o motocyklu, to go po prostu kup! ...i zrób prawko - albo odwrotnie ;-)

www